Pstrągowy twitching

Twitchingowe podchody.

Metoda ta od paru sezonów zdominowała mój styl łowienia do tego stopnia, że zawsze zaczynam od woblerów twitchingowych i przeważnie tak już zostaje do końca łowienia.

Co takiego jest w tej metodzie łowienia ? Dlaczego stała się taka popularna?

Przede wszystkim jest skuteczna. Oczywiście nie jest receptą na złowienie pstrąga wszędzie, zawsze i o każdej porze roku. Przynosi jednak naprawdę dużo radości z samego łowienia.

Jest dynamiczna, można szybko obłowić sporo wody, a do tego nie nudzić się trzymając woblera 20minut w jednym miejscu.

Pierwsze pytanie: na co?

Proszę bardzo - poniżej wrzucam wam zdjęcie z mojego ulubionego piórnika..

DUO Spearhead Ryuki 60S

Pontoon21 GAGA GOON 45

Pontoon21 CRACK JACK 58

Mamy już kilka woblerów i staramy się dobrać do pstrągów. Tylko jak?

Tu zaczynają się schody. Wszystko oczywiście zależy od tego, kiedy staramy się pstrąga złowić. Czy jest to początek sezonu, czy wiosna, gdzie ryby są już zdrowo odpasione i pełne energii.

Przed nami wiosna,  więc pozostańmy przy tym okresie. Czeka nas najlepszy czas do połowu pstrągów ... ale nie tylko.

Ile razy jadąc na ryby zastanawialiście się, czy na pewno na pstrągi?  Może na jazie/klenie, okonie?

Ciężko się zdecydować, bo wiosna otwiera przed nami duże możliwości. Ogranicza nas jedynie brak czasu. 

Ja wybrałem się jednak na pstrąga. Jest przyjemnie ciepło, co jakiś czas przebija się słoneczko. Zaczynamy.

Kilka słów o zestawie. Jestem w tym temacie minimalistą.  Jeden piórnik od JR wystarczy, a w nim max. 10 przynęt.

Kilka woblerów, obrotówka, wahadełka  i to wszystko. Mały podbierak, okulary i można atakować.

Do tego nożyczki, fluorocarbon, kilka agrafek . To wszystko!

Zakładam mojego ulubionego twitcha - Ryuki  i jedziemy.

Kolor ma znacznie i zawsze dobieram go do warunków zastanych nad wodą. Jeśli jest lampa zaczynam od matów. Trącona woda, wybieram jaskrawe kolory. Tak samo zresztą gdy jest mocno pochmurno.

Mam już dobranego na końcu zestawu woblera. Zaczynam obławiając pierwsze ciekawe miejsce. 

Przeważnie idę w górę rzeki i podchodzę pstrąga od ogona.

Zatrzymam się w tym miejscu na chwilę ... co daje nam łowienie z prądem rzeki?

Przede wszystkim jesteśmy dla pstrąga niewidoczni. Daje to nam olbrzymią przewagę. Te piękne ryby, w czystej wodzie, widzą dokładnie co się dzieje. W małej rzeczce, a przeważnie w takich łowię, uciekają zanim zdążymy wykonać rzut.

Tak więc ja podchodzę 'od ogona'. Jest oczywiście kilka minusów w takim łowieniu, ale zwiększona szansa na niespłoszenie ryby akurat dla mnie jest priorytetem.

Stoimy więc poniżej prawdopodobnego stanowiska. Rzucamy oczywiście powyżej.

Co istotne, staramy się położyć woblera jak najciszej na taflę wody. Pstrąg obserwujący teren potrafi spłoszyć się od samego uderzenia przynęty o taflę wody. Tak więc z wyczuciem, miękko i jak najciszej 'kładziemy' wobler na wodzie. Najlepiej sporo powyżej stanowiska w którym spodziewamy się ryby, o ile oczywiście pozwalają na to warunki.

Jak prowadzić?

Staram się jak najwolniej, oczywiście na ile pozwala nurt. Co chwilę wykonując szarpnięcia, jednocześnie wybierając luz linki. Ryuki pięknie pracuje w opadzie, co zawsze wykorzystuję .

Twitching to metoda dynamiczna. Obławiam jedno miejsce kilka razy i przechodzę do kolejnego. Miejsce za miejscem. Oczywiście łatwiej jest osobom, które wiedzą gdzie i jak ustawiają się ryby.

Moje doświadczenie pokazuje, że co roku są w tych samych miejscach. Warto więc zapamiętywać gdzie spłoszyliśmy ładną rybę, zerwała się nam lub odprowadziła wobler. Z pewnością wróci na swoje stanowisko.

Oczywiście o pstrągach można by było pisać tak w nieskończoność, jest to temat rzeka. Mam nadzieję, że zamieszczone powyżej spostrzeżenia, pomogą Wam w odkrywaniu nowych możliwości łowienia tych pięknych i walecznych ryb.

Pozdrawiam i do zobaczenia nad rzeką.

arrow_upward